Planeta
|
Czwartek, 05. Luty 2009 20:58 |
Planeta
|
planeta.olympusclub.pl
|
| planeta.olympusclub.pl - http://planeta.olympusclub.pl/ |
-
Tomek Lendo 'diabolique': Toy world
-
Photohibition - 'mariush': Olga błyska-wicznie
Miała być superfajna sesja w nowo odkrytym przeze mnie zrujnowanym pałacu. Ale pałac był zamknięty, w dodatku na klucz. A na nadwiślańskim mrozie modelka i moje palce wytrzymały 10 minut. No i w dodatku nie zabrałem filtrów do lampy, sklerotyk... Olga - I'll be back!    A tu http://www.olgaletycja.pl/ można poczytać sobie co Olga ma do powiedzenia.
-
Photohibition - 'mariush': Wehikuł czasu
-
Portret ulicy - 'suchar': Rozdroże
Odwiedzam warszawski brzeg Wisły od dłuższego czasu. Robiłem tam już zdjęcia czarno-białe, nocne kolorowe, a nawet otworkowe (które być może też tu kiedyś się pojawią). Teraz przyszedł czas na multi-ekspozycje. Poniżej pierwsza z nich.
-
Tomek Lendo 'diabolique': Olzacki
-
Portret ulicy - 'suchar': Edward Hartig na Youtube'ie
Poszukując albumu Hartwiga odnalazłem pewną namiastkę takowego na Youtube'ie. Oczywiście, to nie album, ale moim zdaniem i tak warto obejrzeć. To po prostu piękne fotografie.
-
Tomek Lendo 'diabolique': Kobieta z ulotkami
-
Portret ulicy - 'suchar': Martwy ptak
 Znów byłem nad Wisłą. A tam pusto, krzaki wycięli, a ziemię śnieg przykrył. I martwy ptak. Po raz pierwszy chyba nawiązałem zdjęciem do tytułu bloga. I jeszcze taki stempelek: Skan wykonany dzięki Skanery Niewiarygodne
-
Portret ulicy - 'suchar': Edward Hartiwg na Facebook'u
Okazuje się, że ś.p. Edward Hartiwg nadal działa. Na Facebook'u. Hartwig dodaje tam zdjęcia oraz pisze, na przykład tak: ":)". Intrygujące. A wszystko to "lubi Piotr". Ciekawe, że łatwiej jest znaleźć nieżyjącą osobę na Facebook'u, niż kupić jej album w dobrym stanie.
-
Adrian Wykrota 'wykrecik' - galeria: Zaproszenie na wystawę
4 marca w Galerii Aula Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie odbędzie się wernisaż pokonkursowej wystawy „Prawa człowieka w obiektywie”. Wystawa prezentuje 47 zdjęć, które zakwalifikowały się do finału konkursu fotograficznego Amnesty International, obywającego się pod hasłem: „Żyć godnie, to znaczy spokojnie, swobodnie, modnie.”
DATA: 4 marca 2010
GODZ.: 19.00
MIEJSCE: Galeria Aula, Akademia Sztuk Pięknych, Pałac Czapskich, ul. Krakowskie Przedmieście 5 , Warszawa
ZAPRASZAM SERDECZNIE!!! 150 odsłon Mar 03, 2010
-
Photohibition - 'mariush': ... a jutro, czyli dziś - mamusia :-)
-
Adrian Wykrota 'wykrecik' - blog: 10
4 marca w Galerii Aula Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie odbędzie się wernisaż pokonkursowej wystawy „Prawa człowieka w obiektywie”. Wystawa prezentuje 47 zdjęć, które zakwalifikowały się do finału konkursu fotograficznego Amnesty International, obywającego się pod hasłem: „Żyć godnie, to znaczy spokojnie, swobodnie, modnie.”
Temat konkursu związany był z prowadzoną przez Amnesty International kampanię „Żądamy godności”, która ma na celu walkę z ubóstwem. Tytuł wyłoniony został w ramach innego konkursu prowadzonego przez organizację, w którym uczestnicy odpowiadali na pytanie „Co dla Ciebie znaczy żyć godnie”. Wystawa będzie prezentowana w Warszawie do 16 marca, później oglądać ją będzie można w innych miastach Polski.
Była to już druga edycja konkursu „Prawa człowieka w obiektywie” organizowanego przez Amnesty International oraz portal Plfoto.com.
DATA: 4 marca 2010
GODZ.: 19.00
MIEJSCE: Galeria Aula, Akademia Sztuk Pięknych, Pałac Czapskich, ul. Krakowskie Przedmieście 5 , Warszawa
Moja praca, która będzie wisieć na wystawie:

Zapraszam serdecznie!!
-
Tomek Lendo 'diabolique': Stoicy
-
Made in Poland - 'Mysikrólik': Się wstaje, tak
Moja grupa antyterrorystyczna składa się z jednej osoby, ale jest prawdziwa. Najprawdziwsza. Zaczyna się niewinnie - 5.30 rano. Dba o mój zegar biologiczny. Pobudka. Mój mózg jeszcze nie odbiera prawidłowo bodźców. Alarm jednak jest włączony. Ma osiem miesięcy i siłę tsunami. Jedną nogą plączę się w kołdrze, drugą szukam stabilnego podłoża. Tak. Kilka pobudek o tej porze wyrabia zdolność szybkiego reagowania. Można nawet opanować przygotowywanie mleka. Po ciemku. Z kotem plączącym się pod nogami i z powtarzającą się mantrą - idę, już idę kochanie. Tak. Można i tak. O szóstej zdążyliśmy się ubrać. To znaczy on. Nie ja. Ja nadal człapię w piżamie, bo nie mam odwagi młodego antyterrorysty odłożyć do łóżeczka. Syrena o 6 rano to nie jest to, czym chcę powitać dzień. Przekupstwo książeczką daje efekt. 6.15 - czyli jednak jeszcze żyję. Do 7 rano mam zapewniony codzienny aerobik z 9 kilogramowym ciężarkiem. Słodkim, ale ciężkim. Ciągle. Podobno miałam nie dźwigać po cesarce. Podobno. Aerobik ten pozwala opracować również techniki przenikania do żołądka jedzenia. Magicznie pojawiają się kanapki i magicznie znikają, pomiędzy jednym kosi-kosi-łapci a drugim. Szalejemy na łóżku. Nie w łóżku, podkreślam, bo to znacząca różnica. Zaczynam znać na pamięć przygody psotnego pieska, baby jagi i innej mary dzieciństwa. Mój zegar jednak tyka. Tyka i szaleje podskórnie. Czekam na 9tą. O 9tej jest pora drzemki. Młody wojownik pada spać. Idealny czas, aby w końcu stanąć na nogi. Półgodziny dla siebie. Czasami zdążę nawet wysuszyć głowę, a czasami suszymy oboje. Ma pociąg do różowej suszarki. Babiarz. I do telefonu. Poza tym z pola widzenia znikają pendrivy, dyski przenośne, myszki, laptopy, kubki oraz oczywiście aparat fotograficzny. Potem śniadanie. Blender... jaki blender do cholery? Jaka tarka? Widzicie mnie, która rano bierze ekologiczne jabłuszko, kupione w sklepie ze zdrową żywnością i przeciera je w rytm wrzasku, który w wolnym tłumaczeniu brzmiałby: gdzie jest jedzenie stara ruro! Otwieram więc słoiczek Gerbera, wiedząc jak bardzo odstaje to od światowych trendów. Ekologiczne żarcie, pieluchy, mózg... ekologiczne nic-nie-róbstwo. Nie panie i panowie, ja jeszcze pracuję. Tak, halo! Doceniam, że mój mąż przynosi o połowę więcej padliny niż ja. Ale... tak. Nie zamknęłam się z ekologicznym jabłuszkiem, kocykiem i wózkiem za dwa klocki w jednym świecie. Ciągle żyję, funkcjonuję i nie mogę być zombim. Także dla małego antyterrorysty, który o 10 jest już po drugim śniadaniu. I wtedy punktem kulminacyjnym jest pytanie znajomych, tudzież rodziny- dlaczego Ty mu rano nie robisz zdjęć. On wtedy jest taki spokojny po śniadaniu i tak słodko wygląda. Tak... on tak...
|
|
|
Odwiedzają nas
Odwiedza nas 32 gości i 4 klubowiczów online
|