|
Wiemy już jak poradzić sobie z wygładzaniem skóry przy użyciu Pędzla Historii w Photoshopie. Teraz pora na przetestowanie tego zabiegu w darmowym GIMPie,
który posiada spore możliwości i jak się okazuje, można w nim osiągnąć bardzo dobre efekty.
Jest tylko jeden problem. Jak długo używam GIMPa, nie dopatrzyłem się w nim takiego narzędzia jak Pędzel Historii. Nie stanowi to jednak problemu. Odrobina
zastanowienia i rzecz mam rozwiązaną. A za chwilę dowiemy się jak.
Zanim zabierzemy się do pracy jedna uwaga: w związku z tym, że w pierwszej części poradnika opisałem cały przebieg obróbki zdjęcia, tutaj już nie będę
nadmiernie się rozpisywał o innych zabiegach.
Do dzieła. W tej części posłużymy się tym samym zdjęciem, które obrabiałem w Photoshopie. Dla porządku i konsekwencji rawa wywołałem w ostatniej wersji
darmowego RawTherapee. Podczas postprocessingu w RT dokonałem małych korekt. Przede wszystkim włączyłem odzyskiwanie szczegółów w światłach i cieniach,
nie wprowadzałem tam jednak żadnych zmian. Jedynie przy pomocy krzywej tonalnej podniosłem trochę poziom świateł i nieznacznie obniżyłem poziom cieni.
Zdjęcie wygląda trochę inaczej niż po wywołaniu w Adobe Lightroom, prawda?
Teraz przechodzimy do GIMPa. Niestety, program ten nie obsługuje 16 bitowych obrazów, dlatego zdjęcie wywołałem do 8 bitowego tifa.
Jak już wspomniałem na początku, GIMP nie posiada Pędzla Historii, w związku z tym nasza metoda wymaga małej modyfikacji, nie wpłynie to jednak znacząco
na czas wykonywania retuszu.
Co jednych drażni a innym się podoba, w tym i mi, środowisko robocze GIMPa podzielone jest na kilka oddzielnych okien, w tym Narzędziówka i oddzielne
okno z Warstwami/Kanałami/Historią. W tym ostatnim tworzymy dwie kopie warstwy tła (domyślna kombinacja Ctrl+Shift+D).
Kolejnym krokiem będzie odznaczenie warstwy najwyżej położonej aby stała się niewidoczna i przejście do warstwy kolejnej. Dla lepszej orientacji warstwy
nazwałem odpowiednio "blur" i "maska". Tak więc, teraz będziemy pracować na warstwie "blur".
Jedną z rzeczy, które bardzo podobają mi się w GIMPie jest możliwość wydawania poleceń bez odwoływania się do listwy z opcjami. Wszystko znajduje się
pod prawym klawiszem myszy. Wystarczy kliknąć na zdjęciu i wszystko mam pod ręką. Wy jednak pracujcie tak jak Wam wygodnie.
Mając niewidoczną warstwę "maska" przechodzimy do warstwy "blur". Następnie polecenie Filtr i Rozmycie Gaussa - stopień rozmycia ustawiam zawsze na 80%.
Mówi się, że to dla imitacji faktury skóry, ja twierdzę po prostu, że nie może być zbyt gładko - z polecenia Filtr -> Szum wybieram Szum HSV, ustawienia
pozostawiam domyślne i zatwierdzam. Jeśli domyślne ustawienia w Waszym odczuciu dają zbyt mocny efekt, wystarczy zmniejszyć jedynie Wartość.
Oczywiście możecie się bawić bez szumu lub wykorzystać Szum RGB. Myślę, że w trakcie pracy nad tą metodą retuszu zdjęcia każdy może sam dojść do własnych
preferencji, dzięki którym uzyska najbardziej zadowalający go efekt.
Po podsypaniu obrazku "piaskiem" zaznaczamy warstwę "maska" i czynimy ją widoczną.
Z polecenia Warstwa wybieramy Dodaj Maskę Warstwy. Interesuje nas brak
przeźroczystości, zatwierdzamy więc odpowiednią maskę (pierwsza w kolejności) i tradycyjnie już podwijamy rękawamy, bo teraz weźmiemy się za konkretną
pracę.
Teraz trochę pomalujemy. Dobrze jest stworzyć sobie własny pędzel, im bardziej miękki tym lepiej. Dobrze by było również, żeby miał dość dużą średnicę,
czasami się to przydaje. Krycie pędzla ustawiamy na 10-15%, kolor pierwszoplanowy ustawiamy czarny i zaczynamy. Tak jak w przypadku pracy w Photoshopie,
najpierw rozprawiamy się z odblaskami, prześwietleniami i cieniami pod oczami.
Ja zdecydowałem się nie ograniczać tylko do powyższych obszarów. Widać na obrazku, że trochę za mocno sobie pojechałem z wygładzaniem. A to, przyznam
szczerze, zupełnie niechcący. Przypadkowo uczyniłem warstwę "blur" niewidoczną, przez co nie miałem kontroli nad malowaniem - wydawało mi się, że wciąż
za mało. No i co, klops?
Nic z tych rzeczy.
Tak czy siak czekało by mnie połączenie warstwy "maska" z "blurem", co też czynię i powstałą w ten sposób warstwę znów nazywam "blur". Duplikuję warstwę
tła i w tym momencie mogę wykorzystać możliwość zmiany krycia warstwy "blur", żeby nie było tak strasznie plastikowo. Krycie zmniejszyłem do 70%,
co dało satysfakcjonujący mnie efekt. Teraz łączę warstwę "blur" z kopią tła, w tym momencie pozostają mi tylko dwie warstwy: tło i "blur" (nazwę zawsze
przywracam dla porządku).
Dalsza zabawa ze zdjęciem wygląda już standardowo tak jak w Photoshopie. Czyli, Poziomami reguluję kontrast obrazu podnosząc odpowiednio poziom Cieni
i Świateł. Wskazówki na temat użytych przeze mnie wartości znajdziecie w poniższym obrazku, gdzie dla każdej operacji jest oddzielna warstwa z odpowiednim
opisem.
Zbliżamy się do końca naszej pracy. Co prawda nie będziemy likwidować odblasków w źrenicach, ale i tak się nimi pobawimy, podkręcimy je trochę.
Robimy to identycznie jak w Photoshopie. Duplikujemy dwa razy ostatnią warstwę (Ctrl+Shift+D), rodzaj krycia najwyżej położonej warstwy zmieniamy
na Pokrywanie (odpowiednik Nakładki/Overlay w PSie) i zmniejszamy krycie do 50%. Trochę nam to namąciło, dziewczyna nabrała kolorów, a nam zależy tylko
na wydobyciu źrenic. W tym celu trzeba założyć znaną nam już maskę. Dla odmiany teraz potrzebujemy pełnej przeźroczystości. Upewniamy się, że w oknie
warstw zaznaczony jest czarny kwadracik, który pojawił się przy miniaturze obrazka i pędzlem z miękką końcówką (krycie 100%) odmalowujemy źrenice.
Zyskały trochę na intensywności, łączymy więc dwie ostatnie warstwy i powstałą w ten sposób nazywam sobie "zrenice" (dla porządku, rzecz jasna).
I na tym w zasadzie można by było skończyć obróbkę tego zdjęcia. Dla mnie ten obrazek jest jeszcze zbyt kolorowy, obniżę więc saturację. Jak zawsze kopia
ostatniej warstwy, z polecenia Kolory wywołujemy Odcień I Nasycenie i wprowadzamy zmianę.
To by było tyle, jeśli chodzi o taką bardzo ogólną pracę nad tym zdjęciem.
W trakcie opisanego wyżej procesu obróbki zabrakło poprawy wyglądu białek. Z tym zawsze jest kłopot, ponieważ zdarza się (tak jak tutaj), że są one gęsto
usiane drobnymi żyłkami, które trudno się usuwa. W sieci jednak powinno się znaleźć sporo informacji na temat radzenia sobie z tym problemem. Poza tym
uważam, że nie ma czym się przejmować, gdy oczy nie są zbyt mocno przekrwione.
Przy okazji, popatrzcie jak bardzo różnią się te dwie wersje tego samego zdjęcia.
GIMP:
Photoshop:
A teraz pozostaje mi tylko życzyć Wam miłej zabawy i ciekawych efektów podczas retuszowania zdjęć!
www.bern-art.ovh.org
Bernard "Eddie" Lipiński gimp poradnik tutorial obróbka skóra retusz wygładzanie oprogramowanie portret
|